poniedziałek, 14 lipca 2014

Jak pielęgnować rośliny pnące.

   Pnącza często mają bujne, dekoracyjne liście oraz pachnące kwiaty. Odpowiednio wyeksponowane, stworzą przepiękne kompozycje. Te rośliny są zazwyczaj bardzo odporne, mają niewielkie wymagania i można je łatwo kształtować w sposób, który nam najlepiej odpowiada.

glicynia chińska (zdjęcie z mojafirma.infor.pl)

WYBÓR ROŚLIN:

bluszcz pospolity
róża pnąca
   
 
 
   
 
 
 
 
    
 
 
 
 
    
 
 
 
   
 
 
    Liczba gatunków roślin pnących jest olbrzymia. Zanim jednak podejmiemy decyzję o zakupie roślin, najpierw zastanówmy się, czego będziemy od nich oczekiwać. Jeśli mają być stałym elementem kompozycji ogrodowej np. okrywać ścianę budynku lub altanę wybierzmy gatunki wieloletnie. Jeśli natomiast zależy nam na szybkim, ale sezonowym efekcie, zdecydujmy się na rośliny jednoroczne. Nie tylko umożliwią coroczną zmianę aranżacji naszego ogrodu lub balkonu, ale też nie są narażone na zimowe przemarznięcia, co w przypadku pnączy wieloletnich bywa czasem dużym problemem. 
 
Popularne gatunki roślin jednorocznych - groszek pachnący, nasturcja pnąca, tunbergia oskrzydlona, kobea pnąca, wilce czy groszek pachnący.
 
Popularne rośliny wieloletnie - wilec purpurowy (niebiańskie pnącze), powój pnący Arlekin, wilec pierzasty, powój trójbarwny, wiciokrzew, winorośl i oczywiście clematisy.
 
dipladenia sundaville
Pnącza na ściany budynków - oczywiście bluszcz, milin amerykański, winobluszcz trójklapowy, przywarka, hortensja pnąca.
 
Pnącza na balkon - Wszystkie wyżej wymienione rośliny, z tym, że trzeba wziąć pod uwagę nasłonecznienie naszego balkonu:  
w cieniu - tu mogą rosnąć: bluszcz, hortensja pnąca.
w półcieniu: powojniki botaniczne i wielokwiatowe, wiciokrzewy, winobluszcze. 
w słońcu: milin amerykański, powojnik tangucki, róże.
 
Pnącza doniczkowe do domu -  filodendron pnący, cissus australijski, stefanotis bukietowy, scindapsus złoty, syngonium stopowocowe, bluszcz pospolity.
 
wilec purpurowy

  

PIELĘGNACJA PNĄCZY:

Pnącza wymagają regularnej pielęgnacji - oto kilka podstawowych zasad:

Nawożenie pnączy Powinno być dostosowane do gatunku i odmiany. Nawożenie roślin pnących powinno się odbywać wyłącznie w okresie sezonu wegetacyjnego, w zimie należy zaniechać nawożenia.

Podlewanie pnączy Powinno być regularne, choć umiarkowane. Przed każdym podlaniem należy sprawdzić podłoże czy lekko przeschło. Podłoże powinno być stale lekko wilgotne, ale nie mokre. Przesuszone lub przelane pnącza
gubią liście. Warto pamiętać, że pnącza w wiszących doniczkach zwykle wymagają częstszego podlewania, gdyż wędrujące do góry ciepłe powietrze szybciej przesusza podłoże.

Przycinanie pnączy Pozwala na ich formowanie oraz ograniczanie silnego wzrostu. Skrócenie pędów o 1/3 do 2/3 powoduje rozkrzewienie rośliny. Warto pamiętać, że silnie rozrastające się pnącza mogą być bardzo ciężkie.

Podpieranie pnączy Jest niezbędne. Większość z nich pnie się tak wysoko, jak tylko pozwalają warunki. Wciśnięte między regały, gdzie jest nieco ciemno i ciasno, pięknie oplotą półki. Podporą dla rośliny pnącej może być kratka, palik pokryty mchem, lub obręcz. Pnącza doskonale wyglądają także w wiszących doniczkach, kiedy ich pędy mogą swobodnie zwisać.
Podpórki mogą być drewniane lub metalowe. W zależności od miejsca i wielkości powinny być odpowiednio dopasowane. Wzorów i kolorów jest mnóstwo - proste czy ozdobne to zależy już tylko od nas.




 
 

 
 


poniedziałek, 9 czerwca 2014

Bukiet ślubny z kaszki gipsówki. Trendy ślubne 2014

   Coraz więcej Panien Młodych zamawia u nas bukiety ślubne z kaszki. Dlatego przerywam serię o pastelowych kolorach do wiązanek i dziś przedstawie Wam, zdecydowanie najciekawszy trend weselny 2014 roku. Kaszka lub gipsówka jak ją potocznie nazywamy (prawidłowa nazwa to łyszczec wiechowaty - brzmi jak choroba skóry ;)), zawładnie kompozycjami na stołach, dekoracjami w kościele, a także stanie się podstawą naturalnych i prostych, w formie bukietów ślubnych. 
   Nasza, słodko - romantyczna gipsówka to zdecydowany powrót do natury. Jej smukłość i ilość na jednej gałązce zapewni piękny kształt i "puszystość" bukietom, które dzięki temu nie przytłoczą sukni ślubnej.
zdjęcie z bloga all-for-weddings.blogspot.com
Właściwie ma same plusy: niesamowitą fakturę, objętość, pozorną prostotę, która przy bliższym spojrzeniu przerodzi się w mnogość form, romantyzm i klasykę w jednym, no i przede wszystkim jest wytrzymała. 
Jedyny minus jaki przychodzi mi do głowy to trochę wygórowana cena. Za duży pęk kaszki płacimy ok 50zł. Przy czym, nie musimy się za bardzo martwić, kilka paczek wystarczy nam spokojnie na dekorację sali i bukiety ślubne. Więcej musimy zainwestować jeśli chcemy przystroić dodatkowo kościół. 

 Jeśli chodzi o wiązanki z kaszki, świetnie sprawdzi się zarówno jako dodatek do innych kwiatów, jak i sama w romantycznej oprawie. Te malutkie kwiatuszki są świetne do farbowania, więc jeśli nie chcecie mieć ich w bieli, wystarczy poprosić florystę o spryskanie jej, specjalnym sprayem do kwiatów. Pod spodem trochę inspiracji odnalezionych w czeluściach internetu:








 Gipsówka, bardzo ładnnie wygląda we włosach. Dlatego do romantycznych upięć włosów nadaje się świetnie. Fajnym pomysłem będzie ozdobienie główek małych druhenek - jeśli oczywiście takie posiadacie, zamiast robienia im, mini bukiecików, które po 15 min rozmontują.

 




    Jeśli chodzi o dekorację sali, to możemy kaszkę wykorzystać wszędzie. W formie leżącej, zwisającej jako girlanda, ustawionej wokół świecy w formie wianka. Świetnie "zapycha" miejscie i nadaje niepowtarzalny klimat. Poza tym jest bardzo trwała, o czym pisałam wyżej. Nawet bez wody, po prostu zasycha, tylko lekko tracąc kolor, a gdy jest farbowana, wygląda przepięknie cały czas. Na upały - idealna! 






To chyba wszystkie informacje na temat tych uroczych, delikatynch kwiatuszków. Biały pasuje do wszystkich kolorów, więc mieszajcie je, z czym tylko chcecie :)
W razie pytań piszcie! A ja postaram się, nie robić już tak długich przerw w publikowaniu postów.
Do następnego :)  

środa, 26 marca 2014

Szkolenie Wiosna / Wielkanoc 2014. Floral Academy

   Warszawa lubi zaskakwiać. Tym razem pogodowo, jakby przenieść tytułu filmu " czasem słońce czasem deszcz" do realnego świata. Idąc zmoczoną ulewą i przewianą wiatrem aleją Armii Ludowej, przypominałam sobie poprzednie szkolenie. Wcześniejszą relacje z kursu możecie zobaczyć tutaj: KLIK. Teraz stresowałam się mniej, bo wiedziałam, jak niesamowicie inspirująco i pouczająco jest u super duetu Piotra Sekundy i Zygmunta Sieradzana. Bardziej byłam ciekawa, czym tym razem mnie zaskoczą.
   Oczywiście nie mogłam się mylić. W małym, ale jakże przemiłym gronie zabraliśmy się od razu do pracy. Motywem przewodnim były wiosenne klimaty i Wielkanoc. Prowadzący Piotr z wrodzonym entuzjazmem opowiadał jak w nowoczesny sposób łączyć elementy, które na pozór wydają się mocno przesadzone (farbowane na miliony kolorów piórka) lub bardzo tradycyjne (jajka, wstążki). Założeniem całego szkolenia były dekoracje, które z łatwością mogliśmy później wykorzystać w swoich pracowniach, a które na pewno przyciągną oko klienta i wypełnią miejsce radosną atmosferą wiosny.
   Pierwsza kompozycja jaką zrobiliśmy była elegancka i na pozór bardzo prosta w wykonaniu. Praktyka pokazała, że przy jej tworzeniu trzeba wyczucia i delikatności. Co oczywiście nie jest moją mocną stroną i jako pierwsza (i naszczęście ostatnia) zbiłam wielki wazon! Cały trik polegał na tym, żeby wijącą się niczym węże, wierzbę mandżurską, zwinąć ruchem okrężnym i umieścić w szklanym naczyniu. Gdy Piotr pokazywał, jak to zrobić, pomyślałam, że wydaje się to takie łatwe, po czym za pare chwil, szkło rozbiło się na tysiące elementów. Wszystko przez mocno zwiniętą wierzbę, która po upchnięciu do środka, delikatnie wypycha naczynie. Oczywiście pchałam za mocno i za głęboko. Dlatego pamiętajcie o wyczuciu i cięciu mniejszych elementów, co ułatwi cały proces twórczy. Po odpowiednim ułożeniu zawijasów w środku i dodania prostych elementów w postaci kolorowej plamy tulipanów, wyszło przepiękne dzieło. Nowoczesne, proste i klasyczne. Do tego typu kompozycji można używać innego drewna, choćby derenia.



   Na szczęście nic innego nie potłukłam, więc dalsza praca szła gładko. Po uprzednim, uważnym obserwowaniu mistrza, stowrzyliśmy kompozycję w naczyniu z dodatkiem elementów wielkanocnych czyli kolorowych piór i wstążek. W środku oczywiście fantazyjnie ułożone kwiaty tulipanów. Istotą było trzymanie się wyznaczonych kierunków przy zachowaniu zdrowego rozsądku w dodawaniu ilości pierza. Było trudno, bo wiecie jak to działa. Tyle kolorów, wzorów i pomysłów, że puszczamy wodze wyobraźni i szalejemy. W sumie wiosna tak się kojarzy, z radosną kolorystyką, mnogością dodatków i przyrodą budzącą się do życia. Zobaczcie co nam wyszło. Zapewniam, że w tym szaleństwie jest metoda. 
TIP: jak najłatwiej przykleić wstążki do naczynia? Uprzednio dokleić taśmę klejącą na szkło i dopiero przyklejać klejem, tasiemki :)




 Następnie przeszliśmy do form pobudzających wyobraźnie. Piotr pokazał nam jak przy użyciu niewielkich środków, stworzyć naturalistyczne butelki/dekoracje. Wystaczy do dużego kamienia, taśmą, przyczepić długi drut. Do niego dokleić fiolkę na wodę. Wszystko owinąć papierem, znowu skleić taśmą i nałożyć dużą ilość mchu. Jak przyczepić mech? Proste. Za pomocą drutu, owijać szczelnie w różnych kierunkach. Nawet jeśli będzie go widać, to nic. Z czasem ześniedzieje i nada całości ziemisty kolor. Warto zrobić kilka takich dekoracji i ustawić je obok siebie. Mi kojarzyły się z zarośniętymi kraterami wulkanicznymi, które nazywałam w myślach samorostami. Świetny pomysł na dekoracje przed, jak i w środku pracowni.



Na ostatki zostały nam kwiaty doniczkowe, których jakżeby mogło zabraknąć na takim wiosennym szkoleniu. Urocze szafirki, intensywnie żółte narcyzy i słodko pachnące hiacynty, znalazły się w jednej osłonce, którą musieliśmy przybrać świątecznie. Użyliśmy do tego uschniętej rogoży (pałki szerokolistnej), piór, kamyków, mchu. Między kwiaty, można było dodać kilka jajek wydmuszek. Mimo, że wiosenne, wściekle zielone motylki jako dodatek, okazały się słabym pomysłem. Znowu wszystko zależało od i inwencji twórczej i wyobraźni. 



  Powiem Wam, że te siedem godzin zleciało za szybko. Zawsze po szkoleniach we Floral Academy wracam pełna pomysłów i inspiracji. Dlatego polecam i zapraszam wszystkich zainteresowanych na kolejne, które odbędą się juz 10-11 kwietnia. Tym razem mistrzowski duet weźmie na warsztat drut. Od butonierek przez konstrukcje do bukietów, aż po zdobienie maski samochodu. Jeśli jesteście początkujący - nie martwcie się. Szkolenie jest dostosowane do umiejętności uczestników. Więcej informacji znajdziecie TUTAJ i na facebooku TUTAJ.
To tyle. Do następnego :)

Obserwatorzy

Loading...